Mój pierwszy Nauczyciel

Tagi: , , , ,

Nauczycielem, który niewątpliwie wywarł najsilniejszy wpływ na mnie (co nie oznacza, że jest to wpływ najszerszy, czy też najgłębszy) bez wątpienia jest Faeq Biria. Zastanawiające jest dlaczego właśnie on. Bo nie powiedziałabym, że dzięki niemu najwięcej zrozumiałam, bo to dała mi (na ten moment) Rita Keller. Również nie mam poczucia, że jego oddziaływanie dało mi najgłębszy wgląd w istotę praktyki, bo to jest dzieło Gity Iyengar. Jednak nie mam wątpliwości, że jego wpływ był w skali siły największy.

Miałam to szczęście, że spotkałam się z nim po raz pierwszy jeszcze, kiedy bywał w tej części Europy na zmianę w Polsce i w Rosji. To była jego druga, albo trzecia wizyta w Polsce w kwietniu 1999 roku. Weszłam w skład drugiej transzy kandydatów do egzaminu Introductory I przeprowadzanego w Polsce. W tamtych czasach ten dyplom był sygnowany przez samego Gurujiego. Faeq zrobił kilkudniowy warsztat a potem egzamin. Zdałam, ale to było nic ponieważ wcześniej zostałam absolutnie porażona jego stylem nauczania, energią, systematycznym podejściem do tematu i otwartością na nas – zapalonych do praktyki Słowian (grupa była głównie polsko-rosyjska). Aż do 2004 roku jeździłam za Faeqiem na warsztaty a to w Polsce a to do Rosji. Szczycę się tym, że od niego uzyskałam wszystkie dyplomy do Juniora II włącznie. Do dziś (2014) jestem z nim w regularnym kontakcie – co dwa lata uczestniczę w jego intensywnych warsztatach w Blacons na południu Francji. Przywożę stamtąd bezcenne sekwencje, które potem skrupulatnie studiuję wprowadzając w czyn na żywym organizmie moich uczniów w ramach cyklu warsztatów Vinyasy. Żywy organizm najwyraźniej się cieszy doskonałymi efektami tego eksperymentu bo moja sala do jogi zapełnia się co roku wracającymi do tematu stałymi bywalcami. Faeq swoim przemożnym oddziaływaniem gdzieś u zarania moich doświadczeń z jogą zapewnił sobie moje wytrwałe oddanie.

Zadaję sobie więc pytanie – co jest takiego w jego osobie, co skutkuje wyżej opisanymi fenomenami? Zastanawianie się nad tym doprowadziło mnie do ciekawych wniosków szerszej natury. Otóż wydaje mi się, że Faeq jest bardzo czystym przykładem nauczyciela charyzmatycznego. Tę jego cechę doskonałe wyczuł Guruji kierując go wszędzie tam, gdzie joga Iyengara jest jeszcze mało znana. Tak było w czasach, o których wspomniałam wyżej – koniec lat ’90 ubiegłego wieku i początek tego – kiedy to podbijał Europę Środkowo-Wschodnią, czyli kraje post-komunistycznie. Następnie Izrael (ciekawe, że w Skandynawii jego wpływ nie był znaczący) a potem Ameryka Łacińska z Brazylią na czele. Ostatnio zaś … Państwo Środka… Cóż, ekspansja trwa. Faeq do tego zadania nadaje się doskonale. Nie tylko w aspekcie geograficznym – pojawiając się wszędzie tam, gdzie za jednym zamachem należy zarazić entuzjazmem całe rzesze ludzi, ale też w wymiarze, który roboczo nazwę ‘rozwojowym’. W skali konkretnych osób – żywych ludzi Faeq bezbłędnie trafia do tych, którzy są na początku drogi, do umysłów początkujących. A jeśli umysł początkującego tkwi na dodatek w emocjonalnie młodym mózgu i żywotnym ciele – sukces jest gwarantowany.

Może nieco z przekąsem – niemniej konstatuję, że nie jest przypadkiem to, jak się ze sobą wiążą nauczyciel i uczeń. Uczeń, pogubiony na początku drogi szuka jasnych sygnałów. Najjaśniejsze z nich mają postać autorytarnie stawianych tez. Autorytaryzm może prowadzić do radykalizmu, może wywołać fanatyzm – to wszystko są skrajności, do których daleko nauczaniu Faeqa. Niemniej tego rodzaju – niebudzące cienia wątpliwości, autorytarne – przywództwo jest w stanie jak maczeta w dżungli wytyczyć ścieżkę w zagmatwanym i pełnym wątpliwości umyśle początkującego. Tylko taki radykalny sposób postepowania może wyzwolić pokłady energii konieczne do tego, żeby przebić się przez opór materii, jaki pojawia się na początku drogi. Opór materii ma wielowymiarowy charakter – składa się na niego nie tylko sztywne i gnuśne ciało, ale też pełen leków i mechanizmów obronnych umysł oraz niechętne zmianom otoczenie. Rozpoczęcie praktyki jest jak skok w płomienie. Nauczyciel taki jak Faeq potrafi w ten ogień poprowadzić. A co potem? O tym w kolejnym odcinku.

Kraków, 12 lutego 2012

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *